Kryzys demograficzny wymusza na państwach europejskich spoglądanie w kierunku polityki migracyjnej. Nie oznacza to jednak, że masowe sprowadzanie migrantów zarobkowych z Bangladeszu czy Kolumbii oraz bezkrytyczne przyjmowanie uchodźców z Bliskiego Wschodu to jedyne wyjście.
Ocenia się, że poza Polską żyje 18–20 mln Polaków i osób polskiego pochodzenia. Aktualnie w Polsce funkcjonują dwa programy umożliwiające powrót naszych rodaków do kraju. Jak wykażemy dalej, ich skala pozostaje jednak niewystarczająca.
System repatriacji obejmuje Polaków i ich potomków, którzy znaleźli się poza granicami Polski w wyniku przesiedleń lub zmian granic. Nie obejmuje on jednak krajów takich jak Ukraina czy Białoruś, mimo dużych skupisk osób polskiego pochodzenia w tych państwach, według różnych szacunków nawet 1,2 mln Polaków na Białorusi oraz około 1 mln osób polskiego pochodzenia na Ukrainie.
Aktualnie budżet programu został zwiększony do 80 mln zł rocznie, co pozwoli na sprowadzenie i osiedlenie około 900 osób rocznie. Przy około 7,2 tys. osób oczekujących oraz napływie 500–600 nowych wniosków rocznie jest to poziom daleki od oczekiwanego.
Drugim programem jest Karta Polaka. Średniorocznie wydaje się około 20 tys. nowych Kart. W przeciwieństwie do systemu repatriacji nie prowadzi ona jednak bezpośrednio do nadania obywatelstwa ani nie gwarantuje autentycznego osiedlenia się w Polsce.
Karta Polaka umożliwia
m.in. legalną pracę w Polsce oraz dostęp do określonych świadczeń po przeprowadzce do kraju. Nie jest jednak wizą i sama w sobie nie uprawnia do przekroczenia granicy, co dla osób mieszkających poza strefą Schengen stanowi dodatkowe utrudnienie. Posiadacze Karty Polaka nie uzyskują również automatycznie dostępu do całego polskiego systemu świadczeń socjalnych.
Nie będziemy dolewać oliwy do ognia, wskazując, kto korzysta z poszczególnych świadczeń oraz regularnej pomocy z Funduszu Pomocy, współfinansowanego również z budżetu państwa. Dodamy jedynie, że Centra Integracji Cudzoziemców w Polsce, współfinansowane z unijnego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji, kosztowały 432,52 mln zł.
Niektórzy muszą jedynie przeskoczyć przez płot, by niemal natychmiast znaleźć się pod opieką państwa. Tymczasem Polacy, którzy legalnie chcą powrócić do swojej ojczyzny, lub ojczyzny swoich przodków, często muszą czekać latami, przechodząc przez skomplikowane procedury i oczekując na miejsce w niewydolnym systemie repatriacji.
Dla porównania, budżety obu programów ukierunkowanych na powrót i wsparcie osób polskiego pochodzenia wynoszą łącznie około 140 mln zł rocznie.
Kolejnym aspektem jest brak kompleksowego programu skierowanego do Polaków, którzy wahają się nad powrotem z emigracji zarobkowej i obecnie pracują oraz żyją w krajach Europy Zachodniej. Mówimy tutaj o wielomilionowych społecznościach w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Szwecji.
Można by pójść nawet dalej, sięgając do historycznych fal emigracji z XIX i XX wieku. Prężnie działające Polonie, często liczące setki tysięcy, a nawet kilka milionów osób polskiego pochodzenia, z silnymi ośrodkami polonijnymi w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Argentynie czy Brazylii, mogą być interesującymi kierunkami dla nowych programów repatriacyjnych i powrotowych.
Jeden naród ponad granicami!