Dziś, 17 września, przypada kolejna krwawa data w naszej trudnej, acz pięknej historii Polski.
Bolszewicki agresor wkroczył na nasze ziemie, wycierając swe zakrwawione oblicze szeregiem górnolotnych kłamstw o równości.
Jednym z nich było to, iż państwo polskie upadło, a ZSRR musi chronić przedstawicieli narodów ukraińskiego i białoruskiego, zajmując wschodnie tereny II RP. W ten oto sposób rosyjski imperializm kolejny raz napadł na sąsiada, argumentując a jakże, ochroną ludności. Okupant dokonał tysięcy mordów, grabieży i gwałtów.
Warto jednak podkreślić, że nie był sam. Od początku wspierały go komunistyczne bojówki, złożone w dużej mierze z Żydów. Ci zaś chętnie występowali przeciwko Polsce — czy to zbrojnie, czy jako denuncjatorzy i donosiciele.
Przyczyniło się to znacząco do umocnienia niechęci wobec tej nacji, nie tylko w trakcie, lecz także po wojnie. Umocniło to również słuszne przekonanie o silnym związku narodu wiecznych tułaczy z komunizmem.
Oprócz tego wątku należy pamiętać, że Armia Czerwona nie składała się jedynie ze Słowian. W agresji na Polskę wzięły udział dziesiątki tysięcy Azjatów czy mieszkańców Kaukazu — słowem, ludzi, których dziś określilibyśmy mianem „kolorowych”.
Przytoczone fakty zadają kłam pansłowiańskiej narracji, którą nasz sąsiad ze wschodu tak ochoczo szafuje, gdy jest mu ona na rękę.
17 września nie jest więc żadną datą jedności dla Słowian, a wspomnieniem kolejnego brutalnego podziału.
Działania Rosji prowadzone niespełna dziewięć dekad temu do złudzenia przypominają te stosowane współcześnie, choćby w przypadku skonstruowanych przed wkroczeniem najeźdźcy list proskrypcyjnych. Bowiem tej samej metody użyli czerwoni kaci, choć już pod inną flagą, podczas agresji na Ukrainę.
BETTER DEAD THAN RED!
🤍🧠✡️🇷🇺🇷🇺
Post #789
691
