Awantury z użyciem ostrych narzędzi w Śremie i Słupsku, zbiorowy gwałt na mieszkance Warszawy, morderstwa 24-letniej Natalii z Torunia i 41-letniego Grzegorza z miejscowości Nowe - to tylko niektóre przypadki "pokojowej i bezpiecznej" imigracji ekonomicznej z krajów nie tak odległych nam kulturowo i przecież chrześcijańskich. Kolumbia i Wenezuela to nie jedyne rezerwuary obficie ściąganych przez polityków, przedsiębiorców i uczelnie wyższe "zasobów ludzkich" - Lublin już teraz nazywany jest niekiedy "Małą Afryką" z powodu gigantycznej liczby imigrantów z Zimbabwe zamieszkujących nasze miasto, a miasta takie jak Warszawa i Wrocław borykają się m.in. ze zorganizowaną przestępczością gangów gruzińskich.
Osobną kwestią jest wpływ takich migracji na kwestie ekonomiczne - z prawa popytu i podaży wynika fakt, że im więcej na rynku rąk do pracy - tym niższa jej cena. Imigranci ekonomiczni są więc sprowadzani do Polski celem optymalizacji kosztów pracy i utrzymania statusu naszego kraju jako taniej montowni. Dużo mówi się o tym, że zjawisko imigracji ekonomicznej mocno poprawia polskie PKB - jak mocno poprawia je obywatel Zimbabwe rozwożący amerykański fastfood przez aplikację/dla firmy, która podatki płaci na Cyprze? Ile "wartości dodanej" dla polskiej gospodarki wnieśli Kolumbijczycy w Nowem, którzy zatrudnieni byli przez ukraińską agencję pracy, a firma w której pracowali, rok po roku wykazywała straty i cyklicznie ratowana była państwową kroplówką?
Odpowiedzi same się nasuwają, a wnioski przychodzą same - ŻADNEJ IMIGRACJI SPOZA EUROPY
Post #59
323
- 👍 7
- ❤ 2