Dziś mija czwarty rok od napaści Federacji Rosyjskiej na Ukrainę i wejścia konfliktu tlącego się od 2014 r. w pełnoskalowy wymiar. Od lutego 2022r. do dzisiaj rosyjska machina łącząca cechy imperializmów rosyjskich z przestrzeni kilku ostatnich wieków, wciąż zagraża Europie.
Europa, zwłaszcza zachodnia, zmęczona wojną, która teoretycznie rozgrywa się z daleka od jej stolic, przywykła już do tego konfliktu, zaczyna powoli mentalnie powracać na swoje dawne ospałe i przyzwyczajone do komfortu tory. Nawet w środkowo- wschodniej części kontynentu, również w Polsce, nastroje społeczne zaczynają się przesuwać na pozycje pacyfistyczne i ugodowe. Brakuje realnych przygotowań, długofalowych strategii, zwłaszcza w aspekcie społecznym i edukacyjnym oraz w zakresie obrony cywilnej.
Tymczasem fakty pojawiania się w polskiej przestrzeni powietrznej rosyjskich dronów, być może testujących nasz łańcuch decyzyjny, akty dywersji na kolei czy trwające nieprzerwanie od kilku lat szturmy na polską granicę sprowadzonych z premedytacją z krajów Trzeciego Świata imigrantów są marginalizowane i traktowane jako niepowiązane ze sobą wydarzenia. Prawda natomiast jest taka, że pomimo braków i nieudolności w pewnych kwestiach, Federacja Rosyjska nadal gra w najwyżej lidze, jeśli chodzi o agenturę i działania poniżej progu wojny.
Zauważalne jest również całkowicie pozbawione sensu przelewanie niechęci do Ukraińców (często nawet uzasadnionej) na poparcie działań Federacji Rosyjskiej, która w swoich imperialnych zapędach może nie zatrzymać się na samej Ukrainie. Oddziaływanie FR nie musi być jednak stricte kinetyczne. Może być realizowane za pomocą mechanizmów gospodarczych, wszak nawet wśród naszych najbliższych sąsiadów nie brakuje chętnych do szybkiego porozumienia (co znamy z historii), bądź za pomocą agentury wpływu, gdyż pożytecznych idiotów już teraz nie brakuje. Na szeroko pojętej prawicy często słychać głosy o normalizacji stosunków z Federacją Rosyjską, są również o wiele mniej stonowane fikołki po stronie przedstawicieli szerokiego frontu gaśnicowego jak wypowiedź Samueli Torkowskiej o przyjęciu Rosjan z otwartymi ramionami i poproszenie o pomoc w "denazyfikacji" polskiego rządu. To oczywiście tylko jeden z przykładów, których są dziesiątki, a które można bez problemu znaleźć w internetowej przestrzeni.
Mit konserwatywnej, opartej na tradycyjnych wartościach Rosji, będącej całkowitą odwrotnością i przeciwwagą dla "zgniłego zachodu" mimo że całkowicie rozjeżdża się z rzeczywistością, nadal rozbrzmiewa w części prawicowo- konserwatywnych środowisk. Prawda o tradycyjnej Rosji wygląda zupełnie inaczej.
Poza tyglem etnicznym i kulturowym, jaki zapewnia samo istnienie wielu różnych narodów w granicach jednego federacyjnego kraju, decydenci sprowadzają w dziesiątkach tysięcy imigrantów z dalekiej Azji i Afryki, by zastąpić w pracy i zabezpieczeniu kwestii demograficznych poległych i okaleczonych na froncie obywateli Federacji. Lasowanie mózgów społeczeństwa spotami i reklamami o mieszanych związkach i małżeństwach jest już rzeczą powszechną i nagminną w tym imperium tradycyjnych wartości. Również na realnym, nie demograficznym froncie, imigranci zwłaszcza z bratnich afrykańskich i azjatyckich krajów walczą ramię w ramię z Rosjanami, a ich liczba stale rośnie. Zgadnijmy, co się z nimi stanie po zakończeniu konfliktu?
Podsumowując: niezależnie od podejścia i stosunku do Ukrainy i Ukraińców, nie należy zapominać, kto w tej wojnie jest agresorem i kto przez wieki stanowił egzystencjalne zagrożenie dla istnienia naszego kraju i naszego narodu. Jeżeli natomiast ktoś ma wolę kierować się emocjami opartymi tylko na wydarzeniach historycznych, co jednak nie powinno być decydującym czynnikiem, niech nie traktuje historii wybiórczo i jednowymiarowo, ani nie mówi o pragmatyzmie.
Post #3582
2.76K
- ❤ 53
- 🫡 18
- 👍 8
- 👏 2