Głośny w ostatnim czasie, pierwszy w historii polskich filii francuskiego koncernu motoryzacyjnego Valeo, trwający pięć dni strajk generalny, zakończył się chwilowym "zawieszeniem broni" pomiędzy strajkującymi związkowcami, a przedstawicielami zarządu firmy.
W czwartek 20 listopada związkowcy z WZZ Sierpień'80 ogłosili strajk generalny. Pracownicy domagali się podniesienia wynagrodzenia (które u dużej części załogi zakładu oscylowało w okolicach najniższej krajowej bądź było jej równe), poprawy warunków, zaprzestania mobbingu i wywierania niezdrowej presji. Linie produkcyjne zakładu stanęły, pracownicy odeszli od maszyn i wyszli przed zakład blokując drogi dojazdowe. W tym momencie należy zaznaczyć, że od stycznia trwał spór zbiorowy, który nie przyniósł efektów, dwugodzinna przerwa w pracy również nie skłoniła zarządu Valeo do rozpoczęcia poważnych rozmów na temat podwyżek dla pracowników. Według związkowców z WZZ w ankiecie wśród pracowników, zdecydowana większość opowiedziała się za strajkiem, który był w oczach załogi ostatnią deską ratunku na poprawę sytuacji. Pracowników polskiego oddziału Valeo poparli francuscy koledzy po fachu, pisząc o systemowej eksploatacji, wyzysku oraz groźbach i szantażu relokacją zakładów do krajów o niższych kosztach produkcji, z którymi spotykają się również oni.
Zarząd koncernu jednak nie dawał za wygraną. Zaczęło się od straszenia redukcją etatów, ściąganiem pracowników biurowych również z innych filii zakładu do pracy na produkcji oraz groźbami pociągnięciem strajkujących do odpowiedzialności karnej za blokowanie dróg dojazdowych do zakładu. Groźby ograniczenia zatrudnienia i zgłoszenia sprawy do organów ścigania w celu późniejszych pozwów o odszkodowanie spowodowały napięcia między samymi pracownikami. Część pracowników, która nie wzięła udziału w strajku, pracownicy przesunięci z innych pionów, również wyszli przed zakład, lecz w innym celu. W obawie przed reperkusjami, żądali przerwania strajku i powrotu do miejsc pracy. Doszło do ostrych wymian zdań, przepychanek. Przed zakładem pojawiły się służby mundurowe. Finalnie po trójstronnych rozmowach z przedstawicielami lokalnych władz, pracodawca zapowiedział wypłatę tysiąca złotych premii świątecznej i odstąpienia od pociągania do odpowiedzialności karnej protestujących. Firma zadeklarowała również powrót do rozmów o podwyżkach w grudniu.
Cała sytuacja jasno pokazuje patologię i jej skalę, zarówno w rzeczonym jak i innych wielkich zagranicznych koncernach. Mimo świetnej kondycji finansowej i gigantycznych zysków wędrujących z Polski do centrali- minimalna pensja dla pracownika przy wyśrubowanych normach produkcyjnych, mobbing, groźby zastąpieniem załogi "tańszymi" pracownikami spoza Europy. Wreszcie takie zastraszenie i zaszczucie, że pracownicy w obawie o miejsce pracy wyłamują się z walki o coś więcej niż gwarantowane przez prawo minimum.
W kraju w którym powstał największy związek zawodowy w Europie, zachłyśnięcie się dzikim kapitalizmem i liberalizmem zaorało społeczeństwo tak bardzo, że zatraciło ono zdolność do samoorganizacji i kolektywnej współpracy we wspólnym celu. Zostało zatomizowane w takim stopniu, że nie widzi nic poza krótkoterminowymi, jednostkowymi korzyściami. Stało się archipelagiem samotnych wysepek w morzu coraz nowszych i groźniejszych wyzwań.
Sprawie Valeo i postępów w rozmowach między związkowcami, a przedstawicielami będziemy się bacznie przyglądać. Może być to przełom dla załogi zakładu z niewielkiego miasta i małej społeczności, albo kolejny triumf zagranicznego koncernu.
Post #3409
1.83K
- 👍 23
- 🔥 10
- ❤ 1